Czy traktowanie psa jak dziecko mu szkodzi? Wyniki badań naukowców z Węgier
Nie będę ukrywać – mój pies to członek rodziny. Śpi ze mną w łóżku, ma swoją szufladę z zabawkami i nieraz słyszy ode mnie „kocham cię” częściej niż niejeden człowiek. Ale jakiś czas temu natknąłem się na ciekawe badanie naukowców z Uniwersytetu Loránda Eötvösa w Budapeszcie. Zaczęło się niewinnie, a skończyło refleksją, która może zainteresować każdego psiarza.
W artykule przeczytasz
Co badali naukowcy z Węgier?
W badaniu wzięło udział 790 właścicieli psów. Naukowcy chcieli sprawdzić, jak różne podejścia do psa – np. traktowanie go jak dziecka, kompana czy pomocnika – wpływają na codzienne zarządzanie opieką oraz zachowanie zwierzaka. Uczestnicy oceniali zalety i wady posiadania psa, a także to, jaką „rolę” pełni pies w ich życiu.
Badacze wyróżnili trzy główne typy opiekunów:
- „Rodzice psów” – traktują psa jak swoje dziecko, trzymają go w domu, są bardzo zaangażowani emocjonalnie.
- „Towarzysze” – dzielą życie z psem, ale nie aż tak intensywnie. Często są to osoby starsze.
- „Pomocnicy i towarzysze” – pies pełni funkcję bardziej użytkową (np. obrona, alarm), ale też daje bliskość.
Czy to, jak traktujemy psa, wpływa na jego zachowanie?
I tu zaczyna się robić naprawdę ciekawie. Wnioski z badania jasno pokazują:
To, jak bardzo jesteśmy związani z psem emocjonalnie, nie ma większego wpływu na to, czy pies będzie miał problemy z zachowaniem.
Zaskoczeni? Ja byłem.
To nie to, czy śpi w łóżku albo czy traktujemy go jak „sierściucha” albo „nasze dziecko”, determinuje jego problemy, ale to, jak opiekujemy się nim na co dzień – czy zapewniamy mu ruch, zabawę, granice, rutynę. Miłość jest super, ale nie zastąpi psu potrzeb gatunkowych.
Miłość to nie wszystko. Trzeba jeszcze rozumieć
Często spotykam się z przekonaniem, że pies, który jest kochany, „na pewno będzie grzeczny”. A potem ten kochany pies rzuca się na ludzi, niszczy meble albo panikuje, gdy zostaje sam w domu.
To nie emocje opiekuna tworzą bezproblemowego psa, tylko świadoma, odpowiedzialna opieka. A tej niestety często brakuje, szczególnie u „psich rodziców”.
Jak więc znaleźć złoty środek?
Miłość i emocjonalna więź są ważne. Ale pies to nie człowiek – i jeśli chcemy, żeby był szczęśliwy, musimy to zrozumieć. On nie potrzebuje kolejnego pluszaka ani świątecznego sweterka. Potrzebuje:
- ruchu,
- przewidywalności,
- interakcji społecznych,
- możliwości eksplorowania świata.
✅ Zadbaj o codzienne, jakościowe spacery – nie tylko szybkie siku
✅ Ucz psa samodzielności – niech potrafi zostać sam
✅ Baw się z nim w gry węchowe – rozwijają i męczą pozytywnie
✅ Nie unikaj zasad i konsekwencji – to daje psu poczucie bezpieczeństwa
✅ Szukaj wiedzy – z książek, webinarów, behawiorystów
Podsumowanie
Ja nie przestanę mówić do mojego psa jak do dziecka. Ale wiem, że za emocjami musi iść odpowiedzialność – i dbałość o potrzeby mojego pupila jako psa, nie tylko „mojego maluszka”. Badania naukowców z Węgier tylko to potwierdzają: pies nie potrzebuje być rozpieszczany, żeby czuć się kochany. Potrzebuje być rozumiany.
dr Mateusz Karatysz
Opiekun buldożki Daisy, borykającej się od wielu lat z problemami zdrowotnymi. Dziennikarz, popularyzator świadomych adopcji zwierząt oraz produktów, które pomagają opiekunom w samodzielnym rozwiązywaniu problemów pojawiających się, podczas opieki nad zwierzętami. Twórca serwisu www.zoonews.pl


